Pamiętajmy o ogrodach

Rozkład Jazdy Bus

Menu

 

 

 



151 rocznica bitwy powstańczej pod Tyszowcami PDF Drukuj Email
Wiadomości - Wiadomości Ogólne

Potyczka pod Tyszowcami

Czołówki powstańcze przybyły do Tyszowiec w nocy 17 maja 1863

Następnego dnia całe zgrupowanie dotarło do Tyszowiec , gdzie dowódca zamierzał uzupełnić zapasy sprzętu obozowego oraz obuwia, by następnie kontynuować marsz na Wołyń. Miejscowa ludność przywitała powstańców z wielkim entuzjazmem. Na wieść o zbliżającym się oddziale tyszowianie, prowadzeni przez miejscowych księży, wyszli przed miasto ze sztandarami. Po zetknięciu obu grup żołnierze Żalplachty zostali pobłogosławieni przez kapłanów i „sowicie skropieni święconą wodą". Do miasta weszli z rozwiniętym sztandarem, który opisał ochotnik, uczeń z Lublina - Stefan Brykczyński. Sztandar był „podwójny, z jednej strony karmazynowy z białym orłem, z drugiej niebieski z Matką Boską". Następnie na rynku odbyła się uczta przygotowana przez mieszczan.

Pobyt oddziału Żalplachty w Tyszowcach nie trwał długo. Ledwo powstańcy ugasili głód i pragnienie, szczególnie dotkliwe po ciężkim całodniowym marszu w piekielnym upale, gdy dowództwo zostało zaalarmowane o zbliżającej się do miasta kolumnie wojsk rosyjskich. Wrogie oddziały maszerowały z tego samego kierunku, z którego przyszli powstańcy. Mjr Żalplachta po krótkiej naradzie z oficerami podjął decyzję o wyjściu z miasta i przekroczeniu rzeki Huczwy.

Przez srebrną wstęgę rzeki, przez koronki krzewów patrzyliśmy na chłopców naszych, nie bardzo umundurowanych ni uzbrojonych - Bronią wtedy była bezmierna miłość do Ojczyzny, zapał i odwaga. Nad czołem błyszczał u każdego srebrny orzełek, ale świetniejszym blaskiem płonęły oczy i czoła... »Jeszcze Polska nie zginęła!«

Jeszcze zanim oddziały osłony minęły rogatki miejscowości, doszło do pierwszych starć z nacierającymi kozakami.

Do głównych walk doszło tego dnia na błoniach między miastem a lasem (na wschód od Tyszowiec). Wycofujące się oddziały powstańcze osłaniała 1. Kompania strzelecka pod dowództwem kpt. Sotera Bilińskiego oraz część oddziału Leszka Wiszniowskiego. Mimo, iż żołnierz powstańczy był młody oraz nieostrzelany, twardo i spokojnie „trzymał tyralierę" przeciw nacierającym oddziałom wroga. Ochotników nie przeraziły ani salwy karabinowe, rytmicznie oddawane przez wyćwiczonego żołnierza rosyjskiego (tzw. ogień rotacyjny), ani ostrzał artyleryjski i gęsto spadające granaty. W boju zasłużył się m.in. Karol Lewakowski, idący na czele strzelców. W decydującym momencie potyczki Rosjanie spróbowali obejść oddziały osłonowe powstańczego zgrupowania i wbić się klinem pomiędzy nie, a wycofujące się do lasu główne siły mjr. Żalplachty. Natarcie rosyjskich dragonów, którzy wtargnęli na pole walki, odparli jednak strzelcy z kompanii kpt. Bilińskiego wsparci przez powstańczą kawalerię rtm. Rozwadowskiego.

 

Oddziały powstańcze kilka razy odpierały ataki zdecydowanie lepiej uzbrojonych Moskali. Rozstrzygnięcie przyniósł dopiero brawurowy atak kosynierów, który spowodował wycofanie się wroga. Rosjanie stracili 60 żołnierzy, kilka dział i ponad 170 karabinów. Straty powstańców to 17 zabitych i 25 rannych. Straty strony polskiej tego dnia nie były wysokie, wyniosły 4 zabitych i 7 rannych.

I pozostała po Nich pamięć i wdzięczność

 

fot. K.J.